Zbliżał się pogrzeb Liam'a, a ja nadal nie mogłam uwierzyć w to, że Liam nie żyję. I to stało się w dzień gdy miałam mu powiedzieć kim tak naprawdę dla mnie był.
- Kochanie, jesteś już gotowa? - zapytała mama wchodząc do mnie do pokoju. Odwróciłam głowę w jej stronę, a ona do mnie podeszła.
- Natanelko. Musisz być silna. Dla chłopaków. - moja mama patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami próbując mnie pocieszyć.
- Wiem. - odpowiedziałam i wstałam poprawiając małą czarną sukienkę, którą dostałam od Liam'a. Poprawiłam włosy i podeszłam do lusterka. Oczy miałam spuchnięte od płaczu i musiałam lekko poprawić makijaż. Więc musiałam wyglądać strasznie. Wzięłam swoją torebkę do której schowałam telefon i portfel. Ostatni raz zerkając na zegarek wyszłam z domu.
- No chodź kochanie, bo się spóźnimy. - powiedziała mama. Wiedziałam, że się nie spóźnimy, bo jest dopiero 10:30, a pogrzeb jest o 12. Moja mama tak powiedziała, aby po prostu się odezwać, a ja po prostu chciałam dłużej posiedzieć przy jego trumnie. Wsiadłam do samochodu i zapięłam pasy. Nie byłam w stanie prowadzić. Ledwo powstrzymywałam łzy, chociaż i tak wiedziałam, że jak tylko go zobaczę to znowu się rozkleję. Po 10 minutach byłyśmy już pod kościołem. Nie czekając na nikogo od razu weszłam do środka. Zobaczyłam, że w kościele siedzi już pare osób. Szłam powoli w kierunku trumny, a oczy tych "gości" skierowały się w moim kierunku. Podeszłam do trumny i delikatnie pogłaskałam go po policzku. Moje łzy same zaczęły spływać po moich policzkach.
- Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo Cię kocham. - szepnęłam trzymając swoją dłoń na jego policzku. Kochałam Go i będę kochać. Nie mogłam wytrzymać tego bólu. Tej myśli, że jego nie ma już wśród nas.
- Nat. - poczułam jak ktoś delikatnie kładzie dłoń na moim ramieniu. Nie chciałam odwracać wzroku od Liam'a, ale byłam zmuszona przez swoją przyjaciółkę.
- Jessy. Proszę Cię. Zostaw mnie. - powiedziałam spuszczając głowę w dół. Ona podniosła moją głowę lekko chwytając mnie za podbródek.
- Chodź. Przejdziemy się. - powiedziała.
- Nie. - powiedziałam stanowczo. - Chcę tu zostać. Z nim. - ale brunetka nie dała za wygraną, chwyciła mnie za dłoń i praktycznie siłą wyciągnęła mnie z kościoła. Chociaż szczerze się nie opierałam.
Zaprowadziła mnie za kościół. Stali tam chłopacy. Harry, Louis, Zayn i..
- A gdzie Niall? - zapytałam.
- Powiedział, że przyjedzie potem. - odpowiedział Harry podchodząc do mnie. Też był cały zapłakany. Złapał delikatnie moją dłoń, a ja nie patrząc na nic wtuliłam się w niego. Zaczęłam znowu płakać.
- Cii.. - mówił delikatnie głaszcząc mnie po włosach. Słyszałam po jego głosie słyszałam, że sam ledwo to wszystko wytrzymuję.
- Przepraszam was chłopaki. Przepraszam. - powiedziałam jeszcze raz puszczając Harry'ego. Oparłam się plecami o ścianę budynku. Podszedł do mnie Zayn.
- Kochanie. Nie płacz. - powiedział głaszcząc mnie po policzku.
- Jak mam nie płakać? - zapytałam patrząc m u w oczy. - Powiedz mi jak? Kochałam tego chłopaka od 2 lat, a jak przyszła mi odwaga, żeby mu to powiedzieć to on zginął w jakimś pierdolonym wypadku ! - ostatnie kilka słów wręcz wykrzyczałam. Chłopacy spojrzeli się na mnie zatroskani. - Ja.. Ja was przepraszam.. Nie chciałam tak wybuchnąć. - te słowa wywołały u mnie jeszcze większy płacz, ponieważ uświadomiłam sobie, że to moja wina. Że przecież mogłam mu prędzej powiedzieć, że go kocham.
- To wszystko moja wina.. Przecież mogłam mu wcześniej powiedzieć, prawda? - zapytałam tak jakby samą siebie. - To wszystko przeze mnie.
- Nat. - odezwała się Jessy. - To nie Twoja wina. - powiedziała.
- To niczyja wina. - odezwał się w końcu Louis.
- Lepiej już chodźmy. - powiedział Zayn i złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego, a on tylko się do mnie uśmiechnął. Kiwnęłam głową i poszliśmy na ostatnie pożegnanie Liam'a.
*
Po całej ceremonii wszyscy byli zaproszeni na obiad do Państwa Payne.
- Nat, widziałaś może Niall'a? - zapytała się mnie jego mama.
- Nie proszę pani. - odpowiedziałam drżącym głosem. - Myślałam, ze przyjechał razem z panią. - powiedziałam nadal na nią nie patrząc.
- Niestety nie przyjechał. Miał sam dojechać na pogrzeb, ale tam też go nie było.
- Niestety nie wiem gdzie jest pani syn, pani Horan, ale teraz panią przeproszę. - w końcu odwróciłam się w jej stronę. Gdy już odchodziłam starsza kobieta złapała mnie za rękę.
- Kochanie. Wszyscy wiemy jak ważny był dla ciebie Liam, dlatego przyjmij moje kondolencje. - powiedziała.
- Dziękuje. - odpowiedziałam i wyszłam. Miałam już dość składnia kondolencji, w których połowa była nie szczera. Postanowiłam, że wrócę do domu. Mieszkałam za ledwie parę domów dalej, więc uznałam, że wrócę na piechotę.
*
Gdy byłam już w swoim domu pobiegłam szybko do swojego pokoju i z płaczem rzuciłam się na łóżko.
- Jaka ja jestem beznadziejna. - powiedziałam sama do siebie. Nie umiem nawet nie płakać 5 minut. Nie umiem się uspokoić. Ludzie mają rację. Jestem beznadziejna, jestem do niczego. Jestem nikim. Nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. Wstałam i powolnym krokiem poszłam do swojej łazienki. Szybko otworzyłam szafkę i wyjęłam małe pudełeczko, z którego wyciągnęłam małą srebrną żyletką. Podciągnęłam koronkowy rękaw i nie wahając się ani chwili zrobiłam nacięcie. Potem jeszcze jedno i jeszcze jedno, dopóki ból fizyczny nie był silniejszy od tego psychicznego. Zrobiłam 5 nacięć. Jedno małe, a pozostałe długie i głębokie. Czułam ulgę, czując spływające krople krwi po mojej ręce.
- Nat ! - ktoś krzyknął z dołu.
- O cholera. - pisnęłam, ale szybko się ogarnęłam. Umyłam przedramię, zawinęłam bandażem i naciągnęłam rękaw. Posprzątałam w łazience i wyszłam z pomieszczenia.
- O tu jesteś. - powiedziała Jessy.
ZA TEGO LIASIA POWINNAM CI JEBNĄĆ W ŁEB! NO OMAHSABDIAJBSKDAKSDJNA.
OdpowiedzUsuńrozdział w chuj smutny ;< ale czekam na kolejny♥
rozdział smutny:<<< ale czytając go nie mogłam się oderwać! czekam na kolejny xx
OdpowiedzUsuńO boziuu co dalej... Plisss... JA CHCĘ KOLEJNY ROZDZIAŁ!!!! :) kurcze Dlaczego Liam... Whyyyyg??!!! <<<
OdpowiedzUsuńNie mogę rozgryść o co dalej chodzi... Hymmmm zabrakło mi pomysłów haha.
Smutnisi ten rozdział, ale coś musiało być.. :'(
Czekam na kolejny rozdział. ^_^
Xx
Oj smutny rozdział, taki przygnębiający.. I końcówka jaka ostra O.o jak tak go zaczełas to juz się nie moge doczekac co dalej będzie :*
OdpowiedzUsuń